Monitor oddechu? Czy warto?

monitor-oddechu-dziecka-babysense-ii-1677992

Witam wszystkich ponownie na moim blogu, dzisiaj pomówimy o monitorach oddechu, czymś co niektórzy uważają za zbędny dodatek.

Monitor oddechu to coś w rodzaju maty, podkładki, którą układa się pod materacykiem.
Podkładka ta ma wbudowane sensory, które wyczuwają ruchy i oddech dziecka (ruch klatki piersiowej).
Podczas kiedy monitor nie wykryje oddechu przez 20 sekund wszczyna alarm. A alarm jest na tyle głośny, że obudzi umarłego i słychać go w całym, nawet dużym domu.
Jest to koszt w granicach 700 złotych, za nówkę oczywiście. Dużo? No nie jest to tania sprawa, ale życia dziecka z pewnością nie można przeliczyć na pieniądze.
Kiedy wróciłam do domu ze szpitala i spędziłam zupełnie bezsennie 2 pierwsze noce przy zapalonym świetle zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić bo inaczej się wykończę.
Poszukałam na internecie i znalazłam coś co przyniosło mi spokojne noce, a przynajmniej dużo spokojniejsze.
(Od razu muszę zaznaczyć, że przebrnęliśmy przez 2 monitory i dopiero ten drugi okazał się być strzałem w dziesiątkę.)
Moja córcia jak już wiecie lub nie, urodziła się z niską masą urodzeniową, przez co należy do dzieci, które obarczone są ryzykiem SIDS, czyli prościej mówiąc nagłą śmiercią łóżeczkową.
Podejrzewam jednak, że nawet gdyby nie była stricte na to narażona to i tak zakupiłabym taki monitor.

Pierwszy z moich monitorów był z firmy Nanny rodzaj BM- 02, stacjonarnie w moim miasteczku nie był dostępny więc zamówiłam go przez internet i niestety bardzo się zawiodłam.
Kiedy do mnie przyszedł od razu go sprawdziłam i działał bez zarzutu, kiedy wyciągnęłam dziecko z łóżeczka po 20 sekundach włączył się alarm, ale następnego dnia stan rzeczy uległ zmianie.
Przy porannej pobudce wyciągnęłam dziecko z łóżeczka, odświeżyłam po nocy, przewinęłam i nakarmiłam a w tym czasie monitor, który zapomniałam wyłączyć, nie zaalarmował.
Kiedy zdałam sobie z tego sprawę z miejsca zadzwoniłam do sklepu, w którym dokonałam zakupu i zażądałam zwrotu pieniędzy. Wytłumaczyłam, że nie mogę ryzykować życia dziecka przez wadliwy sprzęt.
Właściciel wysłał kuriera, który odebrał ode mnie ów przedmiot i zwrócił pieniądze.

Drugi monitor to Babysense II widoczny na zdjęciu powyżej.
Ten działa już bez zarzutu i niestety już raz zdążył się przydać.
Drodzy czytelnicy, nikomu nie życzę takiej sytuacji!!!
Tego wieczora złożyło się tak, że mąż pracował na 3 zmianę i zostałam w domu sama z dzieckiem, jak co wieczór o godzinie 19 odbyła się kąpiel, później karmienie i ułożyłam Zuzę do snu.
Kiedy mocniej przysnęła stwierdziłam, że wezmę szybciutki prysznic, sypialnie mamy na piętrze zaraz obok łazienki więc przy otwartych drzwiach wszystko słychać dokładnie.
Tak więc biorę prysznic i nagle słyszę alarm, mało się nie zabiłam!
Zupełnie na golaska wyrwałam z łazienki nie tracąc czasu na wycieranie się czy ubieranie, wyciągnęłam dziecko z łóżeczka i zaczęłam nim potrząsać, kiedy się obudziła złapała oddech a ja jeszcze przez dłuższą chwilę mocno trzymałam ją w ramionach.
Dopiero pół godziny po wydarzeniu zaczęłam płakać, kiedy cały szok ze mnie zszedł.
Jeszcze nigdy w życiu niczego tak bardzo się nie przestraszyłam, nigdy nie byłam tak przerażona jak w tamtym momencie.
I nawet nie chcę myśleć co mogłoby się wydarzyć gdyby nie mój monitor!
Oczywiście trzeba pamiętać, że to tylko maszyna i jak każda inna może się zepsuć czy zawieść, ale jest czymś bez czego w tym momencie nie wyobrażam sobie życia.
Siedzę spokojnie pisząc tą notkę tylko dlatego, że za moimi plecami w łóżeczku śpi sobie Zuza na monitorze, który cały czas bada jej oddech!

Ja serdecznie polecam zakup, ale Wy drogie mamy jak zwykle róbcie to co uważacie za słuszne!

2 comments on “Monitor oddechu? Czy warto?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *