Cesarka bez ściemy!

Kiedy mówiłam komuś o tym, że czeka mnie cesarskie cięcie zwykle dowiadywałam się jaki to dramat przejść coś takiego.
Jakie to bolesne, jak długo dochodzi się do siebie, że więź między dzieckiem a mamą jest słabsza, że dziecko jest mniej odporne, że lista powikłań ciągnie się w nieskończoność i wszystkie z pewnością będą dotyczyć właśnie mnie!
A ja z chęcią opowiem jak to wygląda na prawdę, doświadczyłam przecież na własnej skórze (dosłownie)!
A i podobną wersję wydarzeń znam od mojej siostry, która cesarskie cięcie przeszła 3 razy i jak widać nie umarła skoro podzieliła się swoimi odczuciami na ten temat, a ma się całkiem świetnie!

Gdy było już wiadomo, że poród poprzez cesarskie cięcie jest u mnie znacznie pewniejszy niż poród naturalny, doktor prowadzący kazał wykonać mi kilka badań potrzebnych do tego zabiegu.
No i w końcu przyszedł ten dzień i nastąpiła godzina zero!

Dzień przed zabiegiem nie jadłam już kolacji, a to ze względu na to, że chciałam ominąć jakże „przyjemny” rytuał zwany lewatywą, na szczęście udało się.
Przyjęto mnie na oddział, zbadano, kazano przebrać się w niezwykle stylową szpitalną koszulę, założono mi cewnik i podali dwie kroplówki, następnie przewieziono mnie na salę operacyjną.
Było tam kilka osób, ale nie panowało zamieszanie więc czułam się całkiem bezpieczna, dodatkowo miałam to szczęście, że cesarkę przeprowadzał mój doktor prowadzący, więc był ktoś kogo znałam i miałam pewność co do tego, że jestem w dobrych rękach.
Więc jeśli macie możliwość wybrać lekarza prowadzącego, który pracuje w placówce, w której zamierzacie rodzić to na prawdę warto!
Znieczulenie podano mi w kręgosłup, kazali usiąść i się pochylić, wkłuwali się kilka razy bo jak okazało się, mam mocno skrzywiony kręgosłup w części lędźwiowej.
Było to nie przyjemne, ale do przeżycia, chwilę później położyli mnie i znieczulenie zaczęło działać.
Czułam co ze mną robią, ale nie ból, nawet nie wiedziałam kiedy zrobili cięcie.
Po chwili usłyszałam wrzask mojej córci, pokazali mi ją pozwolili dać buziaka i zabrali, a mnie chwilę później zaszyto i odwieziono na oddział. Cała akcja trwała może 40 minut?
Nie minęło pół godziny jak domagałam się aby mi ją przywieźli, więc tak też zrobili.
Zabrali ją dopiero na noc.
Następnego dnia z rana wyciągnęli mi cewnik i kazali spróbować się podnieść. Kiedy stanęłam na nogi od razu usiadłam. Byłam pewna, że nie dam rady, ale bardzo chciało mi się siusiu, a nie wyobrażałam sobie załatwiać się na sali przy innej dziewczynie do basenu! Tak więc znalazłam w sobie na tyle siły i samozaparcia, że dotarłam do tej toalety, zrobiłam swoje i wróciłam.
Bolało- nie ma co się oszukiwać, ale nie było to coś nie do zniesienia.
Z każdym kolejnym podniesieniem się i krokiem było łatwiej. Na 2 dobę po operacji chodzenie nie sprawiało już takiego problemu, ani bólu. Po 7 dniach wszystkie dolegliwości minęły całkowicie.
Jedyne co u mnie miało miejsce, a było mocno uciążliwe to bóle głowy, które utrzymywały się koło 10 dni, a wiąże się to z utratą odrobiny płynu mózgowo-rdzeniowego co ponoć miało zmienić ciśnienie w czaszce.

Teraz minął miesiąc, dotykam bliznę i nie jest bolesna jak mnie ostrzegano. 2 tygodnie po porodzie chodziłam już na długie spacery, powrót do formy wcale nie zajął mi tak długo jak mnie ostrzegano.
Całkowicie podobne odczucia miała moja siostra.
Widać wszystko zależy od człowieka, a przede wszystkim od nastawienia.
Wiedziałam, że nie mogę się nad sobą rozczulać i to pomogło przecierpieć najgorszy pierwszy moment, bo za drugim czy trzecim razem wstawało się już lżej i coraz lżej.

Kochani czytelnicy, pamiętajcie jednak, że to wszystko co sądzę o cesarskim cięciu jest na bazie moich własnych przeżyć i nikomu nie gwarantuje, że będzie to znosił tak łatwo jak ja.
Dla przykładu zaznaczę, że ja byłam w domu na 3 dobę, a dziewczyna, która miała cesarkę tego samego dnia co ja niestety poleżała trochę dłużej.
Każdy inaczej znosi ból, inaczej się goi.
Jeśli jednak macie zaplanowaną cesarkę z jakiegoś powodu, nie bójcie się jej to wcale nie jest takie straszne jak to malują.
Z własnego doświadczenia wiem, że na ten temat najczęściej wypowiadają się mamy, które nie rodziły tą drogą, a więc wszystko co wiedzą nie pochodzi z „własnego” źródła!

Trzymajcie się cieplutko kochani i do napisania!

5 comments on “Cesarka bez ściemy!

  1. Niedawno przeczytałam na temat cesarski na znanym blogu mammała.pl, gdybym nie przeszła jej sama wcześniej panicznie bym się wystraszyla bo jest tak opisana jako bardzo fatalny poród i dojście do siebie. Ja jestem w pełni zadowolona , że miałam cc. U mnie inaczej cały proces wyglądał bo miałam z biegu robioną także byłam w większej nie świadomości i ból porodowey był taki, że marzyłam tylko o tym by się skończył, samo wkucie w kręgosłup nie bolało, w sumie nic nie czułam, usłyszałam ze mam się od razu położyć i padlam jak kloda, potem anastezjolog pryskala mnie woda po brzuchu czy nadal mam czucie. Zaczęli ciąć, czułam tylko szarpanie a za chwilę krzyk, pokazali syna, wytwarza, ubrał dali do pocalowania i zabrali. Po szyciu zdjęli mi cenie którego wcześniej w ogóle nie czułam. Dreszcze po znieczuleniu były straszne, po chwili leżenia dla mnie to była chwila, czułam powoli mrowienie jak odzyskuje czucie. Na morfinie nie czułam bólu, ból okropny był wtedy gdy pęcherz był pełen i uciskal na macice, wtedy z bólu płakałam ale gdy zrobiłam siusiu, poczułam się blogo. Ogólnie nie pamiętam bólu, bardziej obolałe ciało gdy wstałam i uczucie jakbym dodatkowe z 20 kg musiała dźwigać i nogi się uginaly, ale myślę że resztę to już u siebie opiszę, porównując 2 cesarski w dwóch innych szpitalach :)

    1. To właśnie jest coś z czym ja się spotkałam, ciągłe strasznie tym, że cesarka to coś czego nie można wspominać dobrze, nie zgadzam się z tym w ogóle!!!
      No, ale może akurat my jesteśmy tymi mamuśkami, które znosiły to nadzwyczaj dobrze? Chociaż nie wydaje mi się, robią z igły widły, a propagowane jest to przez szpitale, bo kiedy rodzisz naturalnie jest w okół Ciebie mniej roboty niż przy cesarce, nawet personelu tyle nie ma…
      Często słyszy się o tym, że lekarz zagląda raz na jakiś czas a i położna zostawia rodzące samym sobie, przy cesarce nikt raczej Cię nie zostawi :P

  2. A ja rodzilam naturalnie i powiem Wam szczerze, ze jakbym miala kolejny raz tak rodzic to mi w zupelnosci jedno dziecko wystarczy..porod w moim przypadku to byl prawdziwy kosmos..mowia ze sie zapomina na drugi dzien..ja pamietam jakby to bylo wczoraj..a juz 8tyg minelo ..a dyskomfort odczuwam..ehh ale mam przeciez cudnego synka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *