Najtrudniejsze momenty w życiu mamy.

Ostatnio moje wpisy pojawiają się rzadko, ale jest ku temu dosyć ważny powód.
Ostatni okres spędziłam w szpitalu.
Z 9 na 10 września zaczęła dokuczać mi tym razem lewa nerka!
Byłam załamana bo miałam nadzieję, że chociaż jedna jest zdrowa i w pełni sprawna.
Pojechałam do szpitala we Wrocławiu, leżałam tam w ciąży i wiele osób bardzo gorąco mi go polecało, mieli z resztą rację, ale dzisiaj nie o tym. A więc trafiłam do lekarza urologa,  który kiedy byłam w ciąży zakładał mi cewnik do nerki a zdjąć miał go dosłownie dzień później- 11 września.  Zbadał mnie i okazało się, że w obu nerkach zrobiło się wodonercze (w prawej mimo cewnika!), kazał mi w piątek przyjechać na badania a we wtorek 15 na wyjęcie cewnika.
Dodał przy tym, żebym na wszelki wypadek smakowała się jak na pobyt w szpitalu.
W sobotę 12 września udało mi się wydalić blokujący złóg z lewej nerki,został więc jeszcze tylko jeden, który póki co nie dokucza,  bolało niesamowicie, ale to nie mogło nawet równać się z tym co miało mnie czekać.
We wtorek z nadzieją, że jednak wyjdę zaraz po usunięciu cewnika, udałam się ponownie do szpitala i niestety zostałam w nim na dłużej.
Okazało się, że mimo tego, iż zwiększyłam podaż płynów po założeniu cewnika do minimum 2,5 litra dziennie to zakamieniał do tego stopnia, że usunięcie go tą samą drogą, którą się dostać było nie możliwe! ( cewnik dj powinien wytrzymać co najmniej pół roku! U mnie był 3 miesiące)
Groziło zerwaniem moczowodu i
zniszczeniem dolnego kielicha nerki.
Tak jak doktor zasugerował,  zostałam na oddziale i czekać miała mnie operacja.
Udała się,  bo cewnik i kamień został usunięty. Niestety po operacji zaczął się problem ponieważ lekarzą nie udało się na nowo uruchomić moczowodu. Z nerki wyłaziły dwie rury, które pracowały za niego.  Tak więc po operacji i 2 zabiegach wróciłam do domu, ale nie na długo.
12 dniowy pobyt w szpitalu nie zdołał zażegnać problemu.
W nerce znów pojawił się cewnik i 14 października wracam na oddział.

Cały ten ból,  to wszystko jest niestety niczym w porównaniu z tęsknotą jaką odczuwa matka, która zostawia dziecko mające nie całe 2 miesiące pod opieką innych.
Ciężko zasnąć, ciężko myśleć o sobie,  człowiek cały czas zastanawia się kiedy w końcu go wypuszczą, kiedy nareszcie będzie mógł wziąć w ramiona swoją kruszynkę.
Wiem jednak, że muszę walczyć o tą nerkę nawet kosztem rozstań bo robię to nie tylko dla siebie.  Robię to w głównej mierze dla mojej córeczki,  żeby mogła cieszyć się mamą przez długie lata.
Ciężko jest znaleźć w sobie siłę. Ciężko zwłaszcza gdy nawet lekarze nie są w stanie stwierdzić co tak naprawdę jest przyczyną tego, że nerka nie chce pracować tak jak powinna i nie mam pojęcia czego mogę się spodziewać.
Póki co jestem jednak w domu i muszę nacieszyć się obecnością Zuzy,  męża i naszego psa! Mimo tego, że po operacji wielu rzeczy mi nie wolno, zamierzam spędzić ten czas intensywnie jak tylko się da!

Mam nadzieję, że Wy drogie mamy nie musicie rozstawać się ze swoimi pociechami!

One thought on “Najtrudniejsze momenty w życiu mamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *