2 miesiąc z życia Zuzi.

 W drugim miesiącu życia naszej kruszynki bardzo dużo się zmieniło.
Mieliśmy trochę kłopotów, ale i pozytywnych zaskoczeń, a więc co nastąpiło w tym okresie zobaczycie poniżej !

Przez dwa tygodnie w tym okresie nie było mnie przy mojej córci z powodu choroby.
Kiedy wróciłam do domu zauważyłam ogrom zmian, które nastąpiły w naszym maluszku.
Zuza zaczęła zauważać przedmioty! Widocznie jej wzrok, stawał się coraz bardziej ostry.
Na samym początku wodziła wzrokiem za jaskrawymi zabawkami, później skupiała się już na znacznie mniej zauważalnych przedmiotach.
Ma w domu kilka miejsc, które wyjątkowo lubi oglądać!
Pułka nad łóżkiem rodziców, a na tej półce woda Jan w żółtym kartonie.
Kolorowa kapa w salonie, i misie z karuzeli nad łóżeczkiem jak i te w łóżeczku.

Nasza córka uśmiechnęła się do nas świadomie po raz pierwszy i powtarzała te uśmiechy coraz częściej!
Najczęściej rano, po porannej toalecie i śniadanku, przy zabawie, kiedy my śmialiśmy się do niej potrafiła to odwzajemnić.

Zaczęła miarowo rozpoznawać osoby jej znane i te nie, oraz manifestować, że nie lubi obcych!
W związku z pewną okazją do domu zjechała się rodzina mojego męża i każdy chciał potrzymać ją chociaż przez chwilę, bardzo się jej to nie podobało i uspokoiła się dopiero kiedy mama wkroczyła do akcji i odebrała swoje dzieciątko obcym!

Spała dużo mniej i częściej nudziła się przebywając w jednym miejscu. Za to noce przesypia coraz ładniej i budzi się w coraz większych odstępach czasowych, można z tego wywnioskować, że powoli zaczyna odróżniać dzień od nocy!

 

Czas, który mija niestety nie przynosi samych przyjemnych rzeczy, pojawiają się również sprawy, których chcielibyśmy uniknąć, ale niestety się nie da!

Pojawiły się u nas koleczki, byłam wtedy w szpitalu więc niestety nie byłam w stanie zainterweniować od razu, teściowa była u pediatry z naszym maleństwem z tym problemem, pediatra uznała za problem fakt, że jest mało pojona , stwierdziła również, że nie ma potrzeby zmieniać mleka, ani przepisywać nic na kolki.
Ilość podawanych płynów została zwiększona co nie przyniosło dosłownie żadnych skutków, kiedy wróciłam przebrnęliśmy przez Bobotic, Colinox, Espumisan- ale te środki nie przyniosły żadnych skutków, sama więc udałam się do innej pani doktor, która poleciła zmienić mleko i przepisała syropek, oraz coś na zaparcia bo nasza córcia robiła kupkę raz na 3 dni!
Po zastosowaniu tych kroków, wszystko wróciło do normy.

Zuza praktycznie od dnia narodzin miała katarek, mówiłam o tym położnej, później teściowa mówiła przy pierwszym szczepieniu, przy którym też niestety nie miałam okazji być, później ja byłam u pani doktor, ale wszyscy jak jeden mąż stwierdzili, że to normalne i sól morska wystarczy.
Po jakimś czasie katar zrobił się tak intensywny, że dziecko nie przespało nam całej doby, dosłownie się dusiło, nie chciało jeść.
Mąż w środku nocy udał się do całodobowej apteki kilkanaście kilometrów dalej, żeby kupić aspirator do nosa i to wraz z solą morską odrobinkę załagodziło, ranem udaliśmy się do lekarza, który przepisał nam 2 rodzaje kropelek do noska i katar powoli ustępuje.

To wszystko co u nas działo się w 2 miesiącu życia Zuzki, a jak ten czas minął u Was ?
Trzymajcie się cieplutko i do napisania!

4 comments on “2 miesiąc z życia Zuzi.

  1. Kolki… u nas dopiero daje jakies rezultaty espumisan, mleko zostało zmienione, karmie piersią także i u nas problem wynikal z butelki, gdy mała piła lykala dużo powietrza i się męczyła, odbijalo jej sie strasznie, zmiana butelki pomogła! Katar od 2 tyg życia złapała ode mnie, oediatra stwierdziła że to alergiczny, ale od czego sie nie dowiedziałam. .. dzieci swoich na ręce nie daje obcym, są ściśle określone 3 osoby łącznie ze mna które mogą córkę nosić, syna takze nie dawałam do noszenia, to my rodzice od tego jesteśmy nie inni, ootem dzieci są niespokojne, płaczą oo nocach i ciężko im się wyciszyć.

    1. My przebrnęliśmy przez wszystkie rodzaje smoczków jakie mamy na rynku, butelek również. Zostaliśmy przy tych przeciwkolkowych, bo mała nie chce pić z innych typów smoków, ale i one często zawodzą.
      A jeśli chodzi o dawanie dziecka na ręce, mam dwie siostry, moja córka ma 2 babcie i 2 dziadków i nie wyobrażam sobie, żebym zabraniała im brać ją na rączki! Nie chcę dopuścić też do takiej sytuacji w jakiej byli moi rodzicie kiedy to ja byłam małym dzieckiem, również trzymali mnie pod kloszem, nie przyjmowali nawet gości, a później kiedy szłam z mamą na spacer, a zbliżał się do nas obcy człowiek to wspinałam się po niej jak po drzewie, nie mówiąc o dramacie jaki przeszli moi rodzicie i ja sama kiedy przyszedł czas na zerówkę.
      Uważam, że dziecko powinno mieć styczność z różnymi ludźmi, żeby nie było dramatu kiedy mamy zabraknie, a niestety często jestem zmuszona ją zostawiać bo co najmniej raz w miesiącu przebywam w szpitalu przez kilka dni, mąż pracuje i w opiece wówczas pomaga mu któraś z babć, gdyby dziecko było przyzwyczajone jedynie do mnie, cierpiałoby z pewnością i to bardzo! Każdy jednak ma prawo do wychowywania dzieci jak uważa to za stosowne :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *