Futrzak i dziecko? Najlepsi przyjaciele czy wrogowie?

Czy pies w domu, gdzie na świat ma przyjść dziecko jest dobrym pomysłem? W tym temacie mnóstwo mam jest zwolenniczkami jak i przeciwniczkami, nigdy nie ma wobec tej sprawy jednogłosu, nie mniej jednak postanowiłam ugryźć ten temat i opowiedzieć o tym jak to jest u nas :)
Jestem szczęśliwą posiadaczką 6 letniej suczki rasy Cane Corso, to duży pieszczoch i na prawdę wspaniały kompan. Jest członkiem mojej rodziny i kiedy zaczęliśmy z mężem planować dziecko, nawet przez myśl mi nie przeszło, że nowy członek rodziny mógłby być doskonałym powodem do tego aby ją oddać.
Jakiś czas temu na pewnej „fejsbukowej” grupie rozgorzała dyskusja na temat futrzaka i dziecka żyjącym pospołu. Zauważyłam, że większość mam była jak najbardziej za tym i nie miało większego znaczenia jaki byłby to zwierzak, pies czy kot, mały czy duży, były jednak również mamy, które za żadne skarby sobie tego nie wyobrażały i nie chciały wyobrazić, a najporządniejsze argumenty były dla nich zupełnie bez sensu, oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ale czy faktycznie dziecko, które mieszka ze zwierzęciem jest bardziej narażone na niebezpieczeństwo?

To wszystko na prawdę zależy, oczywiście najlepszym pomysłem byłoby chyba kupić szczeniaka i urodzić dziecko mniej więcej w tym samym czasie,  zwierze i dziecko dorastało by wspólnie i uczyło się życia razem od samego początku, to jednak nie zawsze jest możliwe i mnie osobiście nieco zniechęca, z prostej przyczyny.
Szczenię jest jak małe dziecko, nie kontroluje załatwiania się przez co dom jest nieco mniej higieniczny, a poza tym kto miałby w głowie wychodzenie po kilkanaście razy na spacer ze zwierzakiem by nauczyć go załatwiania się na dworze, kiedy w domu jest maleńkie dziecko? Ja na pewno nie…
Sytuacja kiedy mamy już w domu starszego psa może być nieco trudniejsza, ale nie koniecznie.
Ja nie przygotowywałam swojej suki w żaden sposób do przyjęcia kolejnego członka w rodzinie, miałam na tyle duży komfort, że pies wychowywał się z synem mojej siostry dzięki czemu poznał dzieci i bardzo je polubił.
Oczywiście sytuacja wygląda zupełnie inaczej kiedy pies, widzi  dziecko tylko z tak zwanego doskoku, od czasu do czasu, a inaczej kiedy ma zamieszkać z nim na stałe.

 Pierwsze spotkanie psa i dziecka:
Kiedy wróciłyśmy z córą do domu, panował mały harmider bo zjawiła się część rodziny i wszyscy chcieli poznać jej nowego członka, pies bardzo radośnie mnie przywitał, a kiedy po chwili zauważył obecność „czegoś dziwnego” w nosidełku samochodowym, wycofał się na moment. Dopiero kiedy nieco się przerzedziło i uspokoiło, zawołałam psa do siebie i dałam powąchać dzieciątko, zrobiła to chętnie, ale z dystansem i bardzo delikatnie po czym odeszła i zajęła się swoimi „psimi sprawami”.
 

Kolejne wspólne dni:
Przez kolejnych następnych parę dni pies zachowywał się bardzo dziwnie.
Zawsze była towarzyska, wiecznie chodziła za mną i mężem krok w krok, spała w naszej sypialni, a nawet z nami na łóżku, chociaż wiem, że większość ludzi tego nie pochwala, to ja nie mam nic przeciwko, mój pies jest czysty, mieszka w domu nie w budzie i nie lata samopas więc wszystko mam pod kontrolą.
Wracając jednak do meritum, pies zmienił się na jakiś czas całkowicie, w ogóle nie wchodziła na piętro gdzie mieści się nasza sypialnia i kącik malutkiej, dziecko ignorowała jakby nie istniało.

Pies obrońca:
Następna zmiana w zachowaniu psa, która mnie zaskoczyła miała miejsce w momencie, kiedy dalsza rodzina męża przyjechała do nas poznać córeczkę.
Wujek i ciocia chcieli wejść do sypialni i stało się wtedy coś czego się nie spodziewałam. Zawsze towarzyska, ciesząca się z obecności każdego gościa suczka, stanęła w drzwiach sypialni i bardzo się zjeżyła, nie chciała wpuścić ich do środka gdzie w łóżeczku słodko drzemało maleństwo.
Zawołałam ją do siebie, żeby goście mogli wejść wtedy położyła się pod łóżeczkiem i nie wyszła z pokoju dopóki rodzina go nie opuściła. Kiedy już to zrobili pobiegła za nimi i w salonie ponownie była radosną, skorą do zabawy suczką.
Jeśli chodzi o to jak traktowała dziecko, wciąż najzwyczajniej w świecie je ignorowała.

Pies opiekun, pies obrońca, pies matka:
To był czas kiedy suczka wreszcie w pełni zaakceptowała nasze dziecko.
Zawsze kiedy skądś wracaliśmy witała się z nami, a później z dzieckiem, oczywiście nie w taki sposób jak z nami, ale polizała ją zawsze w rączkę, a zdarzyło się nie raz, że w buźkę.
Kiedy maluch płakał a ja byłam w łazience, pierwsza była przy jego łóżeczku, podbiegała do każdego wózka, który mijał ją na spacerze, a do swojego wózka nie dopuszczała nieznajomych.
W tym okresie niestety mnie zabrakło ponieważ musiałam udać się do szpitala na dwu tygodniowy pobyt i w tym czasie suka dostała mleka!

Moje doświadczenie mówi o tym, że pies w rodzinie gdzie jest dziecko to wspaniała sprawa. Sama dorastałam w domu, w którym zawsze był jakiś zwierzak i wiele mnie to nauczyło, choćby delikatności wobec innych.
O relacjach mojej córci z psem nie mogę jeszcze wiele powiedzieć bo mała jak na razie tylko obserwuje naszą suczkę, ale kiedy to się zmieni z pewnością to nadrobimy!
A teraz kilka spraw, o których powinno się pamiętać kiedy ma się taki zespół w domu!

1. Nie zostawiać psa i dziecka samych w jednym pomieszczeniu:
To dosyć logiczne i wszyscy o tym wiedzą, ale nie ma chyba ważniejszego podpunktu więc jest pierwszy.
Pies to tylko zwierze, wcale nie musi mieć na celu skrzywdzenia dziecka by je zranić. Może chcieć się przytulić, pobawić, nie rozumieć swojej wielkości i siły, a wówczas może dojść do nieszczęścia mimo zupełnie innych „psich intencji”
2. Obserwować interakcje:
Każdy z nas zna swojego zwierza na tyle by wiedzieć kiedy jest zaniepokojony, kiedy coś mu nie pasuje, kiedy jest zmęczony i ma zwyczajnie dość zabaw. Wówczas należałoby zabrać dziecko od zwierzaka i dać mu chwilę wytchnienia. Pies jak każdy człowiek może czegoś nie lubić i za czymś przepadać.
3. Uczyć dziecko obchodzenia się ze zwierzakiem:
Kiedy dziecko męczy psa i sprawia mu ból zwierze może zareagować. To też żadna nowość i mądrość, zdarzają się psy niezwykle cierpliwe, ale należy pamiętać, że ta cierpliwość może się skończyć i sierściuch zechce się obronić.
Jeśli psiak lubi być przytulany, niech dziecko przytula, ale przypominajmy mu, że zwierzątko też ma czucie i nie lubi być zbyt mocno ściskane czy tarmoszone. Głaskanie z włosem, nie ciąganie za ogon, uszy to niby oczywiste, ale tak często o tym zapominamy.
4. Nie zaniedbywać psa:
Kiedy wracamy z maluchem, praktycznie cała nasza uwaga skupia się tylko na nim, podobnie jak uwaga naszych gości i rodziny. Zwykle wcześniej to zwierze jest w centrum zainteresowania, taka zmiana może sprawić, że poczuje się zazdrosne.
Ja kiedy bawię się z dzieckiem, a podchodzi do nas nasza sunia, poświęcam jej również trochę uwagi, pogłaskam, pochwalę, rzucę piłkę, na moment zatrzymam psa przy sobie, żeby wiedział, że czas dzielę na dwoje a nie poświęcam go tylko dziecku.
Pies nie zazdrosny i kochany potrafi kochać z ogromem wzajemności. I właścicieli i nowego członka rodziny.

Wszystko to oczywiście ma miejsce kiedy zwierzak, którego posiadamy w domu nie jest agresywny.
Każdy pies jak każdy człowiek ma inny charakter i o tym należy pamiętać.

 

A wy kochane mamuśki? Macie w domu jakiegoś stwora?:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *