Minęło tyle czasu.

   Witam tych, którzy zajrzą tu jeszcze, najpewniej przez przypadek…
Nie było mnie baardzo długo, a to wszystko zawdzięczam swojemu zdrowiu, które jakby to ująć, postanowiło odmówić współpracy, nareszcie wszystko wraca do porządku dnia codziennego. Zuzanna śpi, a mama po wykonaniu wszystkich ostatecznych obowiązków na dziś, ma chwilę wolnego dla siebie, a więc opowiem wam co zmieniło się u nas przez okres ciszy.

Na początku 6 miesiąca moja pociecha zaczęła wkładać stopki do buzi, bardzo często i z coraz większą łatwością.
Zaczęła również wyciągać rączki jeśli chciała być wzięta na ręce.
Czerpała masę przyjemności ze strącania przedmiotów z mebli.
Dosłownie chwilę później bo już w 7 miesiącu, zaczęła powtarzać po nas takie rzeczy jak cmokanie czy gesty wykonywane rękoma.
Zaczęła dźwigać ciałko ku górze próbując usiąść.
Mając 8 miesięcy po raz pierwszy powiedziała mama, a później posypało się lawinowo.

Jak to jest teraz kiedy zaledwie kilka dni temu (03.05.2016) skończyła 9 miesięcy?

13124864_1712845722296490_382805489437328984_n

 

Być może nie będę oryginalna kiedy powiem, że moja córka bardzo się zmienia, obserwuję jej rozwój i choć widzę, że z niektórymi sprawami jest daleko za rówieśnikami, to innymi umiejętnościami często ich przegania.
Każde dziecko ma przecież swój własny tok rozwoju a my rodzice powinniśmy być cierpliwi choć każdemu z nas tak śpieszno do pierwszego ząbka, kroku, słowa.

Zuzanna mając 9 miesięcy siedzi bardzo stabilnie. Nie przewraca się.
Natomiast nie potrafi usiąść samodzielnie, ewentualnie z tak zwanego „pół-siadu” bądź kiedy się czegoś złapie.
Nie raczkuje i ten etap u nas zostanie chyba pominięty, prawdopodobnie wiąże się to z tym, że mała nienawidzi leżeć na brzuszku i przekręca się po kilku sekundach.

Powtarza słowa takie jak:  mama, tata, baba, buba, mniam, am, papa, dziadzia. Pod tym względem nasza dziewuszka prze do przodu i co chwila uczy się nowych słówek, wydaje z siebie niezliczoną ilość przezabawnych dźwięków od „pierdzenia” usteczkami, po piski i zaśpiewy.

Jest nieufna wobec obcych, traktuje ich z dystansem, nie uśmiecha się, nie chętnie wchodzi w interakcje do czego jej nie zmuszamy.
Rodzina i znajomi muszą obyć się bez przytulanek, noszenia na rękach i zaczepiania, jeśli Zuza wykazuje jakąkolwiek niechęć.
Kompletnie inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o inne dzieci, tutaj w pierwszej chwili również bywa ostrożna, ale zaraz potem wykazuje aprobatę i chęć wspólnej zabawy.

Uwielbia zwierzęta, psy, koty, kucyki, kury i pewnie wiele innych, których nie miała jeszcze okazji zobaczyć. Kiedy jesteśmy na spacerze w parku i przebiegnie koło niej pies krzyczy i trzęsie się z radości, gdyby potrafiła bez wątpienia popędziłaby zaraz za zwierzakiem i wytarmosiła go z tej ogromnej miłości!
   Kiedy tak siadam i przyglądam się jej zabawie, jej ruchom, wsłuchuje się w jej osobistą mowę to widzę jak z mojego ukochanego krecika, który jeszcze nie wiele widzi, nie wiele rozumie, staje się mądrą i bystrą dziewczynką, której nie da się oszukać.
Mimo tego, że los odebrał nam wiele wspólnych chwil to chyba dopiero teraz widzę jak nasza więź się umacnia, jak z dnia na dzień staje się silniejsza.
Jesteśmy na placu zabaw, mała szaleje w piaskownicy, w pewnym momencie wspina się na moje kolano, pomagam jej a ona staje przy nim i usiłuje wejść dalej. Kiedy cel zostaje osiągnięty i już wdrapie się na mamine kolana przytula się i wiem, że to już czas na powrót do domu, że już jest zmęczona, że teraz potrzebuje odpocząć blisko mamy.
To coś czego nawet parszywa choroba nie jest nam w stanie odebrać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *